Idzie dwóch lekarzy szpitalnym…
Idzie dwóch lekarzy szpitalnym korytarzem.
– Powiedziałeś temu pacjentowi z 316, że umrze?
– Tak.
– Świnia! Ja mu chciałem powiedzieć!
Idzie dwóch lekarzy szpitalnym korytarzem.
– Powiedziałeś temu pacjentowi z 316, że umrze?
– Tak.
– Świnia! Ja mu chciałem powiedzieć!
Kobieta siedzi u psychiatry.
– W czym problem? – pyta lekarz.
– No, tego… – jąka się kobieta – Myślę, że jestem nimfomanką.
– Rozumiem. – mówi lekarz – Mogę pani pomóc, ale zaznaczam, że biorę 150 zł za godzinę.
– Nie tak źle – stwierdza kobieta – A ile za całą noc?
Poniedziałek, siódma rano. W tramwaju ścisk. Nagle wśród stłoczonych ludzi ktoś woła:
– Czy jest tu lekarz?!
– Jestem! -krzyczy pasażer z daleka i przyciska się przez tłum. Gdy lekarz dochodzi do wołającego, ten pyta:
– Choroba gardła na 6 liter?
Do szpitalnej sali, gdzie leżą pacjenci ze sztucznymi płucami, wpada elektryk i oznajmia:
– No, panowie… Oddychajcie teraz głęboko, bo za chwilę na godzinę wyłączam prąd.
Z ostrego dyżuru urazowego:
– Im większe obrażenia, tym mniej prawdopodobne, że dany człowiek poprosi o L4.
– Zimą zawsze pacjentów jest, o dziwo, mniej.
– Pacjenci z niemożliwymi do wymówienia nazwiskami częściej niż inni zapominają dokumentów.
– Najlepsze dyżury są w święta. Pacjentów mniej, a jak już się jakiś trafi, to zwykle ma śmieszną historię.
– Prawidłowość: zwykle niedługo po pacjencie z solidnie obitą mordą zjawia się kolejny ze zwichniętą ręką lub złamanym palcem dłoni.
– Im młodszego pacjenta gipsujesz, tym bardziej prawdopodobne, że milisekundę po zagipsowaniu strzeli sobie samojebkę.
Przychodzi jak zwykle spóźniony lekarz i zaczyna przyjmować pacjentów:
– Proszę bardzo!- Mam kłopoty z oddawaniem moczu.
– Ile ma pan lat?
– 84.
– To już pan swoje oddał… Następny proszę!
Apteka:
– Ma pan jakiś dobry środek na porost włosów?
– Mam.
– Naprawdę dobry?
– Proszę Pana, rewelacyjny! Widzi Pan wąsacza przy tamtej kasie?
– Tak…?
– To moja żona, próbowała tubkę odkręcić zębami.
Lekarz otworzył właśnie nowy gabinet i czeka na swojego pierwszego pacjenta. Nagle słychać pukanie do drzwi, po chwili wchodzi jakiś facet. Pielęgniarka długo tłumaczy mu, że trzeba cierpliwie poczekać, bo pan doktor cały czas ma mnóstwo pacjentów. W końcu lekarz każe wprowadzić faceta, ale by zrobić na nim wrażenie podnosi słuchawkę telefoniczną i zaczyna fantazjować:
– Nie, naprawdę nie mogę przyjąć pańskiego pacjenta. Jestem bardzo zapracowany. No, może za miesiąc… Dobrze, proszę jeszcze zadzwonić.
Odkłada słuchawkę i udając że dopiero w tej chwili zauważył faceta, pyta:
– Co pana tu sprowadza?
– Jestem z telekomunikacji, przyszedłem podłączyć telefon.
Dentysta: To może troszkę zaboleć.
Ja: OK.
Dentysta: Sypiam z twoją matką.
– Boli?
– Oj boli, panie doktorze, jak cholera!
– To co my tu mamy? 2 zęby do usunięcia i 5 do borowania. Co więc robimy: rwiemy, borujemy czy uciekamy? – pyta stomatolog.
– Aj, zaraz tam uciekamy. Odważny jestem. Wszystko na raz i wyrywamy i borujemy. Ale jutro…