W przychodni. – Dzień dobry….
W przychodni.
– Dzień dobry. Przyniosłem kał i mocz.
– Do analizy?
– Nie, ku*wa, do degustacji…
W przychodni.
– Dzień dobry. Przyniosłem kał i mocz.
– Do analizy?
– Nie, ku*wa, do degustacji…
– Panie doktorze, mam biegunkę!
– Zapiszę panu czopki.
Po kilku dniach:
– Panie doktorze, nic nie pomogło!
– To ja zapiszę panu jeszcze jedno opakowanie!
Po następnych kilku dniach:
– Panie doktorze i tym razem nic nie pomogło! Proszę o jeszcze jedną receptę!
– Do cholery, czy pan te czopki żre?!
– A co?! Może mam je sobie do dupy wsadzać?!
Do gabinetu psychiatry włazi na kolanach gość z czymś w zębach.
– A kto to do mnie przyszedł? Kotek?
Gość lezie w kąt pokoju. Lekarz spogląda za nim:
– Piesek?
Facet wali ręką w listwę podłogową i przechodzi w drugi kąt. Psychiatra podąża za nim wzrokiem:
– Jeżyk do mnie przyszedł!
Mężczyzna wyjmuje przewód z ust:
- Ku*wa, weź się gościu odpierdol i daj mi podłączyć ten internet!
Dlaczego cygan noworodek dostaje dwa klapsy po narodzeniu?
– Pierwszy, żeby zaczął oddychać, a drugi, żeby oddał zegarek lekarzowi!
Rżewski przyszedł do laryngologa. A tam młoda pani doktor. Porucznik wyciąga przyrodzenie – okrutnie podrapane, pocięte nawet… – i kładzie na stół.
– Oszalał pan?! Z tym to do urologa!
– Chwilunia… Otóż co sobotę chodzę z kolegami do sauny. Pijemy sporo, jakieś dziewczynki…
– To nie do mnie – do wenerologa paszoł won!
– Chwilunia…. Jak już dużo się napijem, Wasia Sokołów bierze tasak. Wszyscy kładą przyrodzenia na stół. On wywija tasakiem nad głową i robi takie: „Uchuchachchaaaaa”. Po czym tasakiem wali w stół – kto nie zdąży… Może sobie pani wyobrazić…
– Do psychiatry, a nie do laryngologa!
– Do pani, do pani… Problem bowiem w tym, że bardzo często nie słyszę tego „Uchuchachchaaaaa”.
– Czy jest tu jakiś lekarz?
– Ja jestem lekarzem. Co się dzieje?
– Nie chciałby pan poznać mojej córki?
Kontrolna wizyta ciężarnej u ginekologa:
– Ojciec będzie przy porodzie?
– Nie sadzę, nie przepada za moim mężem.
Przychodzi kobieta – karzeł do ginekologa i mówi, że strasznie ociera ją w kroku. Lekarz kazał jej się położyć na fotelu i zbadał ją „dogłębnie”… Niestety, nic nie stwierdził.
– Jest pani zdrowa i prawidłowo zbudowana…
– Ale, panie doktorze to mnie ociera tylko w czasie deszczu!
– To proszę przyjść , kiedy będą dolegliwości. Zobaczymy o co chodzi?
Nie minęło 5 dni i karlica zjawia się okutana w pelerynę i z parasolem w dłoni.
– Panie doktorze, ja już nie wytrzymam! Strasznie dokucza mi to ocieranie…
Lekarz położył kobietę na fotel, obejrzał i przystąpił do działania. Walczył z narzędziami około 15 minut, po czym powiedział, że już po bólu. Kobieta – karzeł zeszła z fotela, zrobiła kilka kroków i faktycznie, po dolegliwościach ani śladu.
– Panie doktorze! Jest pan cudotwórcą, co pan zrobił?
– Obciąłem pani kalosze.
– Panie doktorze, do niedawna nie mogłem nic jeść, a teraz zjadam wszystko!
– Świetnie. A co ze stolcem?
– Też!
Przychodzi gruba baba do lekarza. Lekarz pyta:
– Bierze pani te tabletki na odchudzanie?
– Tak, biorę.
– A ile?
– Ile, ile… Aż się najem!!